S

Spokój serca jest tylko tam, gdzie jest Pan Bóg

„Może to trochę niepopularne, ale fakty są takie, że najlepiej odpoczywa się w stanie łaski uświęcającej, gdy jest czas na modlitwę i kontakt z Bogiem. Grzech, nawet pociągający, wprowadza brak pokoju, uzależnienia, zniewolenia. Można by powiedzieć, że w Egipcie się nie wypoczywa. Wypoczywa się w Ziemi Obiecanej”. Ks. Wojciech Węgrzyniak mówi o odpoczywaniu, trzech sposobach na relaks oraz o tym, na co powinien zwrócić uwagę polski Kościół.

Zdjęcie główne: Emma Frances Logan / Unsplash

Piotr Kosiarski: We wpisie o głuszcu i motylu niedźwiedziówkowatym zachęca Ksiądz do tego, by zwolnić i nauczyć się dostrzegać piękno przyrody, którą ofiarował nam Bóg.

Ks. Wojciech Węgrzyniak: Wszechświat powstał 14 miliardów lat temu, ziemia – parę miliardów, a człowiek – dopiero w ostatnim etapie historii. Oznacza to, że Bóg stworzył świat na długo, zanim się na nim pojawiliśmy.

Pan Bóg przygotowywał cały świat dla człowieka, przystrajał go, a teraz człowiek przychodzi na niego i zamiast popatrzeć na to, co Bóg dla niego zrobił, koncentruje się na sobie i swojej pracy, jak gość na  weselu, który przychodzi na przyjęcie, patrzy wyłącznie w swój talerz i jeszcze mówi: „Należy mi się zupa”. Oczywiście, że się należy, ale wypadałoby jeszcze troszkę się rozejrzeć, popatrzeć na salę i innych gości. Jak chodzę z kimś po górach, często dostrzegam, że potrafię przegadać całą trasę, nie zauważając w ogóle, gdzie byłem i co widziałem po drodze. Przyroda jest piękna i potrafi nauczyć wielu rzeczy.

Przyroda może uczyć nas kontaktu z Bogiem?

Celem wiary i spotkania z Bogiem jest nasze zbawienie. Nawet w Kodeksie Prawa Kanonicznego przeczytamy, że najwyższym darem jest zbawienie dusz. I dlatego Bóg przyszedł na ten świat, objawił się nam, żeby nas wyzwolić. Przyroda również nas wyzwala. Gdy człowiek wybierze się na łono natury, spojrzy na rośliny, zwierzęta, krajobraz, czuje się bardziej wolny. W zabieganym świecie rzeczy, które stworzyliśmy, zniewalają. Natomiast cechą przyrody jest to, że ona nie pochłania. Stoimy wobec niej i nie czujemy się zniewoleni, mamy poczucie wolności. W tym sensie przyroda rzeczywiście uczy nas kontaktu z Bogiem, ponieważ Bóg chce, żebyśmy byli wolni.

Czego jeszcze możemy nauczyć się od przyrody?

Wiele roślin i zwierząt ma cechy, które mogą okazać się cenne. Kto nie zna wielu bajek o zwierzętach z morałami bardzo ludzkimi. Kiedyś napisałem wiersz o tym, dlaczego żółwie żyją długo a insekty nie. Żółwie mają pancerz, nie śpieszą się. Natomiast krwiopijcy, którzy wszystkim dokuczają, długo nie żyją.

Jest jeszcze głuszec.

Głuszec zwyczajny. To gatunek ptaka, który w okresie godowym wydobywa aż cztery rodzaje dźwięków. W pewnym momencie wchodzi w taką fazę, że głuchnie – stąd jego nazwa – i przez jakiś czas jest bezbronny. Można go wtedy upolować. Przykład głuszca bardzo mi się podoba. My również wchodzimy czasem w taką fazę, w której nikogo nie słyszymy. Ktoś nam wtedy mówi: „Nie wychodź za tego chłopaka”, „Uważaj na tę dziewczynę”, „Nie rób tego”, a my zdajemy się tego nie słyszeć.

Właśnie dlatego bajki o zwierzętach pokazują, że przyroda jest mądra, a patrząc na nią, możemy się wiele nauczyć.

Pośpiech, napięty terminarz i „plumkające” bez przerwy powiadomienia to nieodłączne atrybuty naszej codzienności. Co mówi o nich chrześcijańska perspektywa?

Z jednej strony może to być piękne, jeśli wskazuje na pasję i miłość. W Ewangelii czytamy, że apostołowie nie mieli czasu nawet na posiłek, bo tyle ludzi do nich przychodziło. Rodzice, którzy wychowują dzieci, również są maksymalnie zaangażowani. I to jest oznaka miłości. Ale może to również wiązać się ze zniewoleniem.

Człowiekowi niestety często wydaje się, że jeśli będzie dużo pracował, więcej osiągnie. Tymczasem Pan Jezus pracował trzy lata, a później wstąpił do nieba. Dlaczego nie żył dłużej? Dlaczego nie popracował więcej? To też coś mówi. Praca nie ucieknie, my natomiast musimy zachować balans. Już początek Biblii na to wskazuje: Bóg sześć dni pracował, a w siódmym odpoczywał. Jest pewien balans między pracą a odpoczynkiem, który musimy zachować. Ciekawe, że Pismo Święte nie mówi, co Bóg robił na wolnym. Kiedyś, gdy zapytałem mojego świętej pamięci proboszcza, gdzie jedzie na wakacje, odpowiedział: „Wojtek, Ojciec święty nie wie, biskup nie wie, mama nie wie, a ty chcesz wiedzieć?” (śmiech). Wolne to czas, w którym naprawdę mogę się „wyłączyć” i odpocząć.

Odpoczynek jest również świetnym przygotowaniem do śmierci, bo widzisz, jak wygląda świat, kiedy nic nie robisz. Dostrzegasz, że będzie on istniał mimo wszystko. Pan Jezus umarł i świat się nie zawalił. Jan Paweł II umarł, też się nie zawalił. Umarli nasi dziadkowie, może rodzice, świat nadal istnieje. Kiedy my umrzemy, też będzie istniał.

Często kierujemy się zasadą, według której „więcej znaczy lepiej”. Przejawia się to w wielu obszarach naszego życia, czasem również w Kościele. Świadczy o tym wielość „dodatków” – nabożeństw, nowenn, modlitw, które odmawiamy na przykład po Mszy świętej. Czy koncentrując się na nich, można przeoczyć to, co jest najważniejsze?

W porównaniu z asortymentem, który mamy w sklepach, w Kościele i tak jesteśmy ubodzy. Podczas gdy w sklepach można wybierać spośród tysięcy artykułów, w Kościele mamy dość skromną „ofertę”, tym bardziej, że ona nie jest obowiązkowa. O to więc bym się nie bał. Obawiałbym się natomiast tego, co zauważyłem w Polsce po powrocie ze studiów.

Wiąże się to z tym, na jakiej podstawie ludzie dokonują wyborów. Gdy idę do sklepu, by kupić na przykład komputer, kieruję się jakością. Oczywiście ceną również, ale zależy mi na tym, żeby był to sprzęt wysokiej jakości. Z kolei drugim kryterium wyborów są relacje. Jak mam na przykład ciocię albo wujka, to nie zastanawiam się nad tym, czy oni są najlepszymi ludźmi na świecie, tylko jestem z nimi w relacji, chcę ją budować, jestem za nią odpowiedzialny. Bardzo ważne, żebyśmy w Kościele postawili na te dwie rzeczy – jakość i relacje.

Oczywiście są takie momenty, w których trudno stworzyć relacje, na przykład w czasie Mszy świętej dla tysiąca osób. Mogę jednak wtedy postawić na jakość – śpiewu, kazania, liturgii. Relacje mogę z kolei tworzyć innym razem – spotykając się z ludźmi w ramach grup duszpasterskich i wspólnot.

Jezus postawił zarówno na jakość jak i na relacje. Stworzył grupę ludzi, którzy szli za Nim, stając się początkiem Kościoła. Pod koniec swojej działalności na tym świecie zostawił jedynie sto dwadzieścia osób. Każda parafia liczy więcej. Ci ludzie byli jednak w takiej relacji z Jezusem, że poszli na cały świat, oddając za Niego życie. Ale Jezus zadbał również o jakość swojej nauki. Opowiadał takie przypowieści, że my po dwóch tysiącach lat nadal je czytamy. To niewiarygodne, że w 220 tys. kościołów i parafii całego świata powtarza się i czyta wciąż te same fragmenty.

Kiedy kończy się odpoczynek, a zaczyna lenistwo?

Lenistwo pojawia się wtedy, kiedy mam pracować, ale tego nie robię. Natomiast co do odpoczynku, forma odpoczynku powinna być więc dostosowana do trybu życia i nie możemy mieć pretensji do kogoś, że leży na plaży, albo chodzi po górach. Pamiętam księdza, który w czasie wakacji był stolarzem. Pokazywał mi nawet meble, które zrobił dla parafii. On przy takiej pracy odpoczywał. Inny ksiądz, mój kolega, na miesiąc przestawał być księdzem i nie odprawiał Mszy świętej. Chodził tylko w niedzielę do kościoła jak inni wierni. Co robił w wolnym czasie? Pracował jako ratownik na Mazurach i tak wtedy odpoczywał, że chciało mu się być księdzem przez kolejne jedenaście miesięcy.

Jak zadbać o odpoczynek w zabieganej codzienności?

Po pierwsze, warto poznać siebie. Ja na przykład mam pięć rzeczy, które zawsze dają mi satysfakcję i sprawiają, że czuję się zrelaksowany. To godzina basenu, godzina adoracji, godzina szybkiego marszu wokół Błoni, dzień w górach albo chociaż trzy godziny na termach.

Po drugie, zachęcam do tego, żeby zrobić sobie „skan” swojego życia. Osobiście już od ponad roku robię tak, że w czasie wieczornego rachunku sumienia, „skanuję” każdą godzinę swojego dnia. Zapisuję, co robiłem dla uczelni, dla parafii, dla wspólnot… Wtedy jak na rentgenie wszystko widać. Może się na przykład okazać, że są takie segmenty naszego życia, w których warto coś zmienić.

Po trzecie warto zadać sobie sprawę z tego, że człowiek nie wypoczywa w grzechu. Może to trochę niepopularne, ale fakty są takie, że najlepiej odpoczywa się w stanie łaski uświęcającej, gdy jest czas na modlitwę i kontakt z Bogiem. „Dusza moja spoczywa tylko w Bogu” – czytamy w Piśmie Świętym. Głęboki spokój serca jest tylko tam, gdzie jest Pan Bóg. Grzech, nawet pociągający, wprowadza brak pokoju, uzależnienia, zniewolenia. Można by powiedzieć, że w Egipcie się nie wypoczywa. Wypoczywa się w Ziemi Obiecanej.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu DEON.pl

CategoriesLifestyle
Piotr Kosiarski

Kiedyś pracowałem jako pilot wycieczek, dziś jestem dziennikarzem, a moją największą pasją jest podróżowanie. To ono sprawia mi frajdę i mobilizuje do pisania. Uważam, że rzeczy materialne starzeją się i tracą na wartości, a radość z podróżowania jest ponadczasowa i bezcenna. Moim ulubionym kierunkiem jest północ, a dokładniej wszystko „w górę” od pięćdziesiątego równoleżnika. Od miast wolę naturę, najlepiej oglądaną z okna pociągu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *