P

Przez Europę ze św. Marcinem. Poznaj nieodkryty szlak pielgrzymkowy

Jeśli lubisz Camino de Santiago, musisz poznać jeszcze jeden szlak. Jest dłuższy od głównych dróg św. Jakuba, a jego przejście – z uwagi na odległość, niską popularność i brak infrastruktury – może być nie lada wyczynem.

Zdjęcie główne: Davide Pirotta / Unsplash

Każdy na pewno słyszał o Camino de Santiago, „Drodze Jakubowej”, której trasy przecinają Europę, a następnie spotykają się w hiszpańskim Santiago de Compostela. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że szlak św. Jakuba nie jest jedyną trasą pielgrzymkową na naszym kontynencie, która ma związek z ważną postacią. Równie ciekawą – i przede wszystkim mniej znaną – alternatywą dla Camino de Santiago jest Via sancti Martini – droga św. Marcina.

Żołnierz wprowadzający pokój

Święty Marcin urodził się w roku 335 w Savarii, na terenie rzymskiej prowincji Panonia. Był synem trybuna i w wieku 15 lat wstąpił do armii. Wśród cesarskich żołnierzy wyróżniał się życzliwością i współczuciem. Zafascynowany wiarą w Boga, poróżnił się z ojcem i trzy lata później w Amiens przyjął chrzest. Został mnichem, a następnie biskupem Tours. Był znany z szerzenia pokoju i zgody wśród zwaśnionych ludzi. Zmarł 8 listopada 397 roku. Na jego pogrzeb przybyły setki wiernych, biskupów i kapłanów. Św. Marcin został pochowany w Tours 11 listopada. Jest patronem m.in. żołnierzy.

Savarię – miejsce urodzin św. Marcina – utożsamia się obecnie z węgierskim miastem Szombathely. To właśnie ono jest początkiem szlaku, który – podobnie jak ma to miejsce w przypadku Santiago de Compostela – dzieli się na kilka tras. Łączą one Szombathely z bazyliką św. Marcina w Tours we Francji, gdzie do dziś czczone są szczątki świętego.

Trasa południowa

Południowa odnoga drogi św. Marcina prowadzi z Węgier przez Maribor i Lublanę w Słowenii, a stamtąd przez Treviso i Wenecję do Mediolanu, następnie w Dolinę Aosty (na zdjęciu głównym) i na Małej Przełęczy św. Bernarda przecina główny grzbiet Alp. Po stronie francuskiej prowadzi przez centrum sportów zimowych Albertville i Lyon do Tours. Cała trasa łączy wiele miejsc, które odwiedził św. Marcin.

Trasa północna

Od kilku lat coraz większą popularnością cieszy się również północna droga św. Marcina, prowadząca z Szombathely przez Wiedeń i Linz do Niemiec, gdzie przebiega przez Bawarię, Badenię-Wirtenbergię i Nadrenię-Palatynat. Z Trewiru droga św. Marcina ciągnie się przez Luksemburg, Reims, Paryż, Chartres do Tours.

Każda z tras – południowa i północna – liczy ponad 1800 km. Szczegółowe informacje na temat ich przebiegu można znaleźć na oficjalnej stronie drogi św. Marcina. Warto również śledzić profil trasy na Facebooku.

Żółty krzyż zamiast muszli

Via sancti Martini nie ma tak rozwiniętej infrastruktury pielgrzymkowej jak Camino de Santiago. Przemierzający ją pielgrzymi będą więc zmuszeni korzystać z hoteli lub innych form noclegu (namiot, parafie, domy prywatne). Trzeba również liczyć się z tym, że spotkani po drodze ludzie – nieprzyzwyczajeni do pielgrzymów – będą mniej ufni, niż ma to miejsce na szlakach św. Jakuba. Niemniej pielgrzymka drogą św. Marcina może być niezapomnianym doświadczeniem dla wszystkich, którzy pielgrzymowanie mają we krwi i nie boją się wyzwań.

Drogę św. Marcina wyznaczają ciemnoczerwone tablice z żółtym krzyżem i pieczęcią Rady Europy, która w 2005 włączyła Via sancti Martini do Europejskich Szlaków Kulturowych. Sieć dróg św. Marcina systematycznie się rozwija.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu DEON.pl

CategoriesPodróże
Piotr Kosiarski

Kiedyś pracowałem jako pilot wycieczek, dziś jestem dziennikarzem, a moją największą pasją jest podróżowanie. To ono sprawia mi frajdę i mobilizuje do pisania. Uważam, że rzeczy materialne starzeją się i tracą na wartości, a radość z podróżowania jest ponadczasowa i bezcenna. Moim ulubionym kierunkiem jest północ, a dokładniej wszystko „w górę” od pięćdziesiątego równoleżnika. Od miast wolę naturę, najlepiej oglądaną z okna pociągu.

  1. Rzeczywiście musi coś w tym być bo nie kojarzyłem tego szlaku a i postaci Św. Marcina zbytnio też nie. Wygląda na ciekawą alternatywę a i takie „święte szlaki” to zawsze szansa nie tylko na podróż fizyczną, ale i duchową. Poszukam więcej, dzięki za inspirację.

  2. Jolanta says:

    O Camino de Santiago słyszałam dzięki mojej znajomej, która przeszła szlak już dwukrotnie. Szczerze, 1800 km potrafi przerazić ale dla chcącego nic trudnego. Najwyraźniej człowiek potrzebuje dłuższej trasy by pobyć sam na sam ze swoimi myślami i rozwinąć się duchowo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.