Islandia. Park narodowy Europy

Co sprawia, że Islandia jest tak niezwykła i przyciąga ludzi jak magnes? Moim zdaniem odpowiedź tkwi w szerokości geograficznej, starciu dwóch żywiołów i dziewiczej przyrodzie.

O Islandii powstało już tyle artykułów, że poważnie zastanawiałem się, czy jest sens pisać kolejny. Jednak biorąc pod uwagę to, że wielu moich znajomych co jakiś czas pyta mnie o doświadczenia z islandzkich podróży (często planując własne wycieczki), zabrałem się do pracy. Poza tym, nie mogłem pozwolić, by na moim blogu nie było tekstu o tym odosobnionym i wyjątkowo pięknym nordyckim kraju. Pisząc, szybko przekonałem się, że mam do przekazania znacznie więcej, niż myślałem i nie dam rady zmieścić się w jednym artykule. Dlatego – na początek – postanowiłem napisać kilka słów o geografii oraz odpowiedzieć na pytanie: co sprawia, że Islandia jest tak niezwykła i przyciąga ludzi jak magnes? Moim zdaniem odpowiedź tkwi w szerokości geograficznej, starciu dwóch żywiołów i dziewiczej przyrodzie.

Islandia to wyspa ognia i lodu. Ukształtowana z gorącej magmy (wciąż wydobywającej się na powierzchnię), położona w strefie klimatu umiarkowanie chłodnego i subpolarnego, od samego początku zderza ze sobą dwa żywioły. Chociaż geograficznie i kulturowo należy to Europy, z geologicznego i tektonicznego punktu widzenia stanowi rodzaj „mostu” między Europą, a Ameryką Północną.

Islandia ma wyjątkowo burzliwą historię. Na zdjęciu aktywny islandzki wulkan Bárðarbunga | fot. ruedi häberli / Unsplash

Wydobyta z głębin i otulona ciepłym prądem morskim

Islandia powstała w okresie trzeciorzędu. Na skutek gwałtownych zmian, jakie orogeneza alpejska dokonała na obszarze Atlantyku, Islandia została „wydobyta” z głębi ziemi i „osadzona” na Grzbiecie Śródatlantyckim – czymś w rodzaju potężnego łańcucha górskiego, ciągnącego się z północy na południe na dnie Atlantyku. W centrum tego grzbietu znajduje się głęboka dolina ryftowa (dno oceaniczne jest w niej wyjątkowo cienkie). Grzbiet ten wciąż „pracuje”, a wydobywająca się z niego magma zastyga, budując młodą (lub jak kto woli, świeżą) skorupę ziemską; zjawisko to zachodzi w tzw. strefie spreadingu (grzbiet dosłownie „rozpływa się” w kierunku wschodnim i zachodnim na rozległe równiny abistralne). Islandia znajduje się dokładnie na szczycie tego plastycznego, wciąż aktywnego sejsmicznie, podwodnego obszaru. Jakby tego było mało, dynamiki Islandzkiej przyrodzie dodaje jeszcze Golfsztrom – podpowierzchniowy prąd morski, „kradnący” zwrotnikowe ciepło z wybrzeży Florydy i „transportujący” je dokładnie na Północny Atlantyk. Dzięki niemu wybrzeża wyspy zimą mogą się niespodziewanie ocieplać, a latem – schładzać. Czy można sobie wyobrazic bardziej dynamiczne i spektakularne warunki klimatyczne?

Wybrzeża i interior

Wiedząc, jakie czynniki geologiczne i klimatyczne kształtują Islandię, pora przyjrzeć się zachodzącym na niej procesom przyrodniczym. Powierzchnię tej trzy razy mniejszej od Polski wyspy można podzielić na trzy środowiska – wybrzeża, interior i lodowce (o nich za chwilę).

Życie na Islandii skupione jest głównie wokół wybrzeża  | fot. Piotr Kosiarski
Stojąc pośrodku islandzkiego interioru, między kopułami trzech największych lodowców, trudno nie odczuć potęgi przyrody | fot. Piotr Kosiarski

O ile życie na Islandii skupione jest głównie wokół biegnącej wzdłuż wybrzeża drogi numer 1 i położonych przy niej miast, środek wyspy jest niemal całkowicie dziki i niezamieszkały. Północ Islandii, choć znajduje się bliżej koła podbiegunowego (praktycznie się z nim styka) jest cieplejsza od południa (to zasługa Golfsztromu). Południe wyspy jest chłodniejsze; właśnie tam znajdują się słynne laguny lodowcowe (jeziora, które z jednej strony stykają się z lodowcami w głębi wyspy, z drugiej – z oceanem). W czasie odpływów oderwane od lodowców góry lodowe, wypływają z lagun przez wąskie przesmyki na otwarty ocean; robi to niesamowite wrażenie.

Lód

Środowiskiem, któremu należy poświęcić osobny akapit są islandzkie lodowce. Jest ich kilkanaście i zajmują około 10 proc. powierzchni wysypy. Cztery największe łatwo zobaczyć na zdjęciach satelitarnych – to wielkie białe plamy w południowej części Islandii. Wśród nich pierwsze miejsce zajmuje Vatnajökull. Jego potężna lodowo-śnieżna kopuła niemal styka się z południowo-wschodnim wybrzeżem wyspy; można go zobaczyć ze wspomnianej „jedynki”. Wspólnie z trzema mniejszymi lodowcami (Langjökullem, Hofsjökullem i Mýrdalsjökullem) Vatnajökull wpływa na klimat południowej części wyspy; stojąc nad przylegającymi do lodowców lagunami, można dosłownie poczuć spływający z nich chłód. 60 proc. islandzkich lodowców pokrywa rozległe i wciąż aktywne masywy wulkaniczne. Niestety, lód na Islandii nieubłaganie topnieje; jest to skutek ocieplenia klimatu – powierzchnia lodowców zmniejsza się o około 40 km2 rocznie.

Przeczytaj również: O tym, jak wzbiłem się w powietrze dronem i duchem

Ocieplenie klimatu nie jest jednak jedyną przyczyną topnienia islandzkich lodowców. Najbardziej dramatycznym zjawiskiem jakie zachodzi na Islandii są gwałtowne erupcje wulkaniczne pod kopułami lodowców; nagłe topnienie olbrzymich mas lodu uwalnia olbrzymie ilości wody, która spływa w kierunku oceanu, niszcząc wszystko, co napotka na swojej drodze. To tłumaczy prowizoryczną konstrukcje wielu mostów, które po prostu co jakiś czas są wymieniane.

Ogień

Przeciwieństwem lodu jest magma, której bliskość można odczuć niemal wszędzie. Wulkany, fumarole, bulgoczące jeziorka, wybuchające gejzery, a nawet dymiące podwórka przed domami to częsty widok na Islandii. Wyjątkowo piękne są gorące źródła, których niezwykłe barwy dostrzec można z powietrza (na przykład z drona); mienią się one błękitem, zielenią, czasem rdzawą czerwienią – wszystko zależy od temperatury wody, rozpuszczonych w niej związków chemicznych oraz kultur uwielbiających wrzątek bakterii. Świadectwem bliskiej obecności magmy jest zapach zgniłych jaj, który dość często towarzyszy nam w czasie podróży po Islandii (szczególnie wtedy, gdy jesteśmy blisko obszarów aktywnych wulkanicznie, choć zdarza się, że pachnie tak nawet woda na stacji benzynowej).

Islandczycy (jak mało który naród) opanowali do perfekcji wykorzystanie energii geotermalnej do ogrzewania budynków i produkcji prądu; sto procent energii elektrycznej na tej wyspie pochodzi ze źródeł odnawialnych. Jest ona również bardzo tania. Nic dziwnego, że grzejniki w islandzkich domach są gorące cały rok, a Islandia stała się krajem z największymi w Europie uprawami… bananowców (rosną one w ogrzewanych przez energię geotermalną szklarniach; długi dzień polarny jest dodatkową korzyścią – bananowce go uwielbiają).

Mało tego, jednym z efektów ubocznych produkcji prądu jest gorąca, bogata w składniki mineralne woda głębinowa, którą Islandczycy zamienili w najsłynniejsze na świecie spa – Błękitną Lagunę niedaleko Rejkiaviku. Zagraniczni turyści płacą spore pieniądze za możliwość kąpieli w wodzie, która w rzeczywistości jest… odpadem z elektrowni.

Błękitna Laguna. Zagraniczni turyści płacą spore pieniądze za możliwość kąpieli w wodzie, która w rzeczywistości jest… odpadem z elektrowni | fot. Jeff Sheldon / Unsplash

Park narodowy Europy

Krajobraz Islandii jest równie dynamiczny jak czynniki, które go kształtują – rozległe pola lawowe (często porośnięte niezwykłą roślinnością), ciągnące się pod nimi dziesiątkami kilometrów magmowe korytarze (można w nich chodzić), jaskinie, białe kopuły lodowców, stożki wulkaniczne, kipiące wodospady, pokryte śniegiem masywy, głębokie wąwozy i rozpadliny, strome wybrzeża, różnokolorowe jeziora, żwirowe pustynie, malownicze fiordy, mieniące się wieloma kolorami góry, dymiące szczeliny, laguny z górami lodowymi, czarne i czerwone plaże z lazurową jak w tropikach wodą… Ta lista jest naprawdę długa; nie będzie żadnej przesady w stwierdzeniu, że w czasie podróży przez Islandię nie ma sensu w ogóle chować aparatu.

Islandia wciąż jest miejscem, w którym przyroda ma ostatnie słowo, a człowiek musi się jej podporządkować.

Na koniec chciałbym napisać o skojarzeniu, które nasunęło mi się w czasie podróży na Islandię w lipcu 2019 roku; odbyłem ją samochodem, który przypłynął z Dani promem. Od kiedy tylko wjechałem na stały ląd (w przeciwieństwie do przylotu samolotem i wypożyczenia samochodu z wypożyczalni, czego doświadczyłem dwa lata wcześniej) miałem wrażenie, że cały czas jestem w olbrzymim parku narodowym; drogi przypominały szlaki turystyczne, a olbrzymie przestrzenie interioru – nietknięte przez człowieka lądy. Stojąc pośrodku islandzkiego interioru, między kopułami trzech największych lodowców, czułem się bardzo mały.

Islandia wciąż jest miejscem, w którym przyroda ma ostatnie słowo, a człowiek musi się jej podporządkować. Jeśli możemy mówić o skrawku lądu, który mógłby być parkiem narodowym całej Europy, to jest nim bez wątpienia właśnie Islandia.

Zobacz film z mojej podróży na Islandię:

Zdjęcie główne: Luca Micheli / Unsplash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s