Najważniejszy mężczyzna w życiu faceta

Chłopiec zaczyna swoje życie w ciele kobiety. Po narodzinach wciąż jest blisko niej, karmiony i usypiany. W pewnym momencie musi pojawić się ktoś, kto przerwie ten związek.

Fot. Pixabay

 

Wiele razy rozmawiałem z mężczyznami na temat ich relacji z ojcami i ani jeden z nich nie powiedział mi, że miał świetnego tatę. Zdecydowanie częściej mówili: „zostałem wychowany głównie przez matkę”, „ja i mój ojciec się nie dogadywaliśmy”, „mój tata mnie bił”, „upijał się”, „w ogóle nie miałem ojca…”.

Dlaczego tak wielu żyjących obecnie mężczyzn w głębi duszy cierpi z powodu niepełnego doświadczania lub nawet całkowitego braku ojcowskiej miłości? Czy zawsze tak było?

Steve Biddulph, znany psycholog i autor „Męskości”, światowego bestsellera i klasyki wśród książek dotyczących rozwoju mężczyzn, poruszył problem zmian społecznych, które zaczęły się mniej więcej dwieście lat temu, a które nieodwracalnie zmieniły rolę, jaką mężczyźni przez stulecia pełnili w rodzinach i społeczeństwach.

Wystarczyło jedno pokolenie, aby skłócić synów z ojcami

Większość negatywnych przemian rozpoczęła się w okresie rewolucji przemysłowej, która ogarnęła najpierw Wielką Brytanię i szybko rozprzestrzeniła się na większą część kontynentu. Zmuszeni do pracy w fabrykach i kopalniach mężczyźni porzucili dotychczasowe zajęcia na rzecz pracy w wielkich miastach i ośrodkach przemysłowych, oddalając się od swoich rodzin. Pozbawieni męskich wzorców synowie zostali w domu pod opieką matek; czas, który do tej pory spędzali z mężczyznami, został ograniczony, a rolę, jaką do tej pory pełnili ojcowie, przejęły kobiety. Mężczyźni coraz częściej zaczęli być we własnych domach gośćmi – wracali zmęczeni i nie mieli już sił, aby poświęcać energię rodzinie.

Na mężczyznach bardzo niekorzystanie obiły się również pierwsza i druga wojna światowa. Gigantyczna skala tych konfliktów w znaczący sposób wpłynęła na rodziny, pozbawiając życia milionów ojców i mężów.

Skutki tych wydarzeń odczuwamy do dziś. Z jednej strony można powiedzieć, że czasy się zmieniły, żyjemy w pokoju, a wielkie zakłady pracy z okresu rewolucji przemysłowej przeszły do historii. Nie jest to jednak prawda – światem wciąż wstrząsają konflikty, miejsce fabryk i kopalń zajęły korporacje, a pracę fizyczną – nie mniej obciążający wysiłek intelektualny. Społeczeństwo w gruncie rzeczy się nie zmieniło, podobnie jak dystans dzielący ojców i synów.

Dziś jesteśmy już tak przyzwyczajeni do napięć między ojcami a synami, że nawet nie zwracamy na nie uwagi. Sytuacja, w której ojciec i syn się nie dogadują, jest uznawana za coś normalnego.

Od chłopca do mężczyzny

Polski psycholog Wojciech Eichelberger w książce „Zdradzony przez ojca” pisze o tym, że chłopiec nie może stać się mężczyzną bez pomocy innych mężczyzn. To zdanie w pełni oddaje odpowiedzialność, jaka spoczywa na każdym ojcu.

Chłopcy mają zdecydowanie dłuższą i trudniejszą drogę, by stać się dorosłymi, niż dziewczynki. Wynika to z tego, że proces dojrzewania u kobiet zachodzi o wiele wyraźniej niż u mężczyzn. Pojawienie się pierwszej miesiączki oraz wyraźne zmiany anatomiczne sprawiają, że dziewczynce znacznie łatwiej odkryć moment, w którym staje się kobietą. U chłopców sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Zmiany anatomiczne w ciele mężczyzny nie zawsze idą w parze z osiąganiem przez niego dojrzałości psychicznej; chłopiec musi sobie udowodnić, że jest gotowy pożegnać się z matką i wkroczyć do świata mężczyzn. To trudny, bolesny i wymagający poświęceń proces. Przemianę chłopca w mężczyznę utrudnia fakt, że zaczął on swoje istnienie w ciele kobiety; dosłownie stanowił jej część. Po narodzinach wciąż był blisko matki, która go karmiła, uspokajała i usypiała. Ten związek w pewnym momencie powinien zostać przerwany. Dobry i kochający tata zadba o to, by syn odszedł od matki i zbliżył się do niego. Od tej pory chłopiec będzie widział w ojcu samego siebie za kilkanaście lat. Poprzez wspólne spędzanie czasu z tatą, uprawianie sportu, odpoczynek i bliskość fizyczną będzie uczył się, jak być mężczyzną.

Doskonale wiedzieli o tym przedstawiciele plemion pierwotnych, dla których ogromne znaczenie miał proces inicjacji – symboliczne przejście ze świata kobiet do świata mężczyzn. W procesie tym, chociaż różnił się on od współczesnej formy wychowania – rolę ojca przejmowała starszyzna składająca się z doświadczonych, dojrzałych mężczyzn, dbających o to, by dorastający chłopcy uczestniczyli w rytualnym przejściu – w gruncie rzeczy chodziło o to samo.

Bez ingerencji ojca lub – w przypadku jego braku – innego mężczyzny, synowi może nie udać się oderwać od matki, a skutki tego mogą okazać się dla niego katastrofalne (Eichelberger w „Zdradzonym przez ojca” opisuje dziewięć typów mężczyzn, którzy nie doświadczyli w swoim życiu głębokiej relacji z ojcem. Warto zwrócić uwagę na to, że autor, pisząc o mężczyznach, używa głęboko wnikającej w serce formy „my”). Im chłopiec staje się starszy, tym coraz trudniej „nadrobić” braki w jego wychowaniu i wypełnić pustkę po ojcu.

Najgorsze jest to, że cierpienie, którego doświadcza mężczyzna pozbawiony kontaktu z ojcem, może dotknąć również jego syna.

Błędne koło

Gdy wychowany głównie przez kobietę mężczyzna, który nie doświadczył w swoim życiu bliskości ojca lub innego mężczyzny i nie odbył procesu męskiej inicjacji, sam zostaje tatą, najczęściej nie ma pojęcia, jak nim być. Początkowa radość z posiadania syna szybko przegrywa z rozczarowaniem związanym z bezradnością małego chłopca i jego zależnością od matki. Dramat tej sytuacji oddaje fragment książki Eichelbergera:

Skoro ojciec Chłopca został zdradzony przez swego ojca, to nie wystarcza mu na długo zapału, żeby troszczyć się o syna. Ma poczucie, że spełnił swoją rolę, płodząc go i ewentualnie dopilnowując, by mógł w miarę bezpiecznie się urodzić. Wkrótce zaczyna być zniecierpliwiony tym, że Chłopiec jest malutki, bezradny, że tak bardzo potrzebuje matki i w niczym nie przypomina chłopca oprócz tego, że ma siusiaka. Je, robi w pieluchy i nie daje spać po nocach. Ojciec Chłopca nie widzi w tym wszystkim dla siebie miejsca i zaczyna się odsuwać, uznając, że kiedyś przyjdzie czas, by nawiązać kontakt z synem. I tutaj popełnia pierwszy błąd – nie pamięta, jak sam, będąc małym chłopcem, pragnął kontaktu z ojcem. Nie pamięta, jak bardzo potrzebował obecności ojca – jako symbolicznej obietnicy, że kiedyś ktoś pomoże mu odejść od matki.

Najważniejszy mężczyzna w życiu faceta

Uzdrawianie męskich zranień to skomplikowany proces. Wymaga wytrwałości, pokory i przyznania się przed samym sobą do tego, że również ja i ty możemy nosić w sobie ranę zadaną przez ojca. Aby to odkryć, trzeba przyjrzeć się emocjom, które pojawiają się we wspomnieniach dotyczących ojca. Może nam się to podobać lub nie, ale ojciec zawsze był i będzie najważniejszym mężczyzną w naszym życiu; to przede wszystkim on był odpowiedzialny za wprowadzenie nas do męskiego świata.

Kolejnym krokiem – bardzo trudnym, ale niezbędnym – jest poznanie bliżej własnego ojca. O tym, jak ważne jest odkrycie jego historii, pisze Steve Biddulph. Naturalnie w lepszej sytuacji znajdują się mężczyźni, których ojcowie jeszcze żyją. Autor wyznaje jednak, że zna mężczyzn, których ojcowie już odeszli, a którzy mimo to gotowi byli wyruszyć w daleką podróż w poszukiwaniu ich śladów. Ci mężczyźni, często po raz pierwszy w życiu, dowiadywali się, jacy naprawdę byli ich ojcowie. To, co wtedy słyszeli od żyjących znajomych ojców, zupełnie nie zgadzało się z tym, co sami sądzili na ich temat.

Poznanie historii własnego ojca pozwala spojrzeć na jego osobę bardziej obiektywnie, często z zupełnie innej perspektywy. Być może on też nigdy nie doświadczył kontaktu z własnym tatą i tak samo jak ty pragnął jego miłości?

Możliwość spotkania z ojcem i usłyszenia bezpośrednio od niego historii jego życia jest więc czymś bardzo cennym. Jeśli ojciec żyje, nie wolno z tego nie skorzystać. Biddulph pisze, że taka rozmowa może być doświadczeniem, które wpływa zarówno na życie syna, jak i ojca. Powinna ona odbyć się na „neutralnym” gruncie, bez osób trzecich – w obecności np. matki ojcu byłoby trudno się otworzyć. Najlepiej zaprosić go do restauracji, wybrać się z nim na kilka dni w góry albo po prostu zaproponować spacer. Im mężczyźni są starsi, tym bardziej zdają sobie sprawę ze swoich wad, żałują wielu sytuacji i gdyby tylko mogli, postąpiliby inaczej. Często bardzo długo czekają na rozmowę z synem, chcą usłyszeć, że jednak coś im się w życiu udało. Jest to również najszybsza droga do wybaczenia ojcu; warto przy tym pamiętać, że zarówno on, jak i my nie jesteśmy idealni i potknięcia są wpisane w nasze życie.

Bez szczerej rozmowy z ojcem albo przynajmniej próby porozmawiania z nim, uzdrowienie „ojcowskich zranień” może okazać się niemożliwe. Warto to potraktować poważnie – wszystko jest w naszych rękach i tylko od nas zależy, co zrobimy, by zatrzymać spiralę cierpienia, dotykającą znaczną część żyjących na świecie mężczyzn.

Pomoc od najlepszego Ojca

Chociaż do pełnego rozwoju człowieka niezbędna jest obecność zarówno ojca, jak i matki, to właśnie ojciec ogrywa kluczową rolę w „torowaniu” swoim dzieciom – zwłaszcza synom – drogi rozwoju, a rodzina, w której jest obecny dobry i kochający tata, poradzi sobie z wieloma przeciwnościami.

Jezus objawił nam Boga jako Ojca; w Nowym Testamencie Chrystus często rozmawia z Bogiem jak z tatą. Nawet słowa Modlitwy Pańskiej zaczynają się od słów: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…”. Bez wątpienia przypisywanie Bogu jakichkolwiek ludzkich cech – z wyjątkiem Jezusa, który był w pełni Bogiem i człowiekiem – będzie Jego ograniczaniem. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że relacja z Bogiem-Ojcem, jakiego ukazał nam Chrystus, jest najlepszym lekarstwem na wszelkie rany zadane nam przez ziemskich ojców; rany, które noszą zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Eichelberger pisze, że…

Bóg-mężczyzna posiada zasadnicze cechy idealnego ojca. Jest wszechmogący, wszechobecny i wieczny. Możemy się nie obawiać, że kiedykolwiek nas opuści, zdradzi, zniknie, że załamią go jakieś trudności. Śmierć nie jest w stanie go dosięgnąć, a nawet nasza śmierć nie przeszkadza mu w wypełnianiu ojcowskiego powołania.

Niestety, spojrzenie na Boga w taki sposób bywa trudne, szczególnie jeśli zostaliśmy skrzywdzeni przez ziemskiego tatę. Na szczęście, naprawianie relacji zarówno z nim, jak i z Bogiem-Ojcem jest możliwe.

Prawdziwy obraz tego, jaki powinien być każdy ojciec, daje nam Ewangelia; jeśli uwierzymy w Słowo Boże i będziemy mieli szczere pragnienie przebaczenia ziemskiemu tacie, otworzy się przed nami droga do uzdrowienia.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu DEON.pl

3 myśli w temacie “Najważniejszy mężczyzna w życiu faceta”

  1. Dobry tekst:) Z własnych obserwacji wyciągam takie same wnioski: chłopcy wychowywani bez ojca mają całe życie „pod górkę”. Problemy z samym sobą, w relacjach damsko-męskich i rodzinnych. Każdy ojciec powinien to przeczytać i przemyśleć. Lucyna

    Polubienie

  2. I jeszcze jedno: dla mnie najbardziej wzruszający widok – ojciec, który prowadzi syna do kościoła, czy też klęka z nim do modlitwy. I ciągle czekam żeby mój Szymek tego doświadczył… Lucyna

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s