Islandia Przegląd Przygody Styl życia

Na Islandii spotkałem mojego Anioła Stróża

Kiedy z perspektywy patrzę na to, co się wydarzyło, trudno mówić o przypadku.

Kiedy z perspektywy patrzę na to, co się wydarzyło, trudno mówić o przypadku.

Od kilku lat staram się podróżować ekonomicznie. Zamiast wydawać pieniądze na hostele i campingi, w czasie podróży sypiam w samochodzie, który wynajmuję. Taka forma noclegu sprawdza się szczególnie w drogich krajach i pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy.

Islandia jest wyjątkowo drogim krajem. Za najtańszą przekąskę w fastfoodzie trzeba zapłacić równowartość kilkudziesięciu złotych. Nocleg w hostelu to wydatek rzędu kilkuset złotych. Gdy ja i mój kolega planowaliśmy wyprawę na Islandię, od razu wiedzieliśmy, że ze względów finansowych nie będziemy mogli sobie pozwolić na nocowanie w cywilizowany sposób i wybierzemy samochód. Była to już druga „ekonomiczna wyprawa”, podczas której nasz środek transportu był naszym domem.

Wyprawa przebiegała bez większych niespodzianek. Piękno Islandii za każdym razem rekompensowało trudy związane z podróżą i spartańskie warunki noclegu. Wszystko zmieniło się w dzień przed odlotem – aby uczestniczyć w niedzielnej Mszy, zrezygnowaliśmy z zobaczenia malowniczego archipelagu wulkanicznych wysp. Zmusiło nas to do przenocowania w centrum największego miasta Islandii – Rejkiawiku. Trochę pluliśmy sobie w brodę.

Z lekkim niedosytem, ale jednak spokojni, że podjęliśmy słuszną decyzję, zasnęliśmy w samochodzie na jednej ze stacji benzynowych. Jak się później okazało, miało nas to drogo kosztować.

Spałem z przodu od strony kierowcy, z czapką zasłaniającą oczy, bo rozpoczynające się islandzkie lato sprawiało, że przez cały czas było jasno. Około trzeciej nad ranem ktoś zapukał w szybę nad moją głową. Zaspany i zdziwiony, otworzyłem drzwi. Obok samochodu stał ubrany w garnitur mężczyzna.

„Chłopaki, jedźcie stąd. Kilka ulic dalej policja właśnie daje mandat ludziom, którzy podróżują w ten sam sposób i za kilka minut będzie u was” – powiedział. Nie pamiętam, w jakim mówił języku – musiał to być polski albo angielski. Gdyby mówił po islandzku, nie zrozumiałbym ani słowa.

Podziękowaliśmy mu i wyjechaliśmy z miasta, by przeczekać do rana w mniej rzucającym się w oczy miejscu. Skąd się wziął ten facet na stacji benzynowej i to o trzeciej nad ranem? Nie mieliśmy pojęcia. Wiedzieliśmy tylko, że dzięki niemu uniknęliśmy wysokiego mandatu, który – biorąc pod uwagę islandzkie zarobki – mocno nadwyrężyłby nasz budżet.

Ten „zbieg okoliczności” pierwszy zauważył kolega. Wtedy dotarło do mnie, że decyzja o pójściu na niedzielną Eucharystię nie została „u góry” niezauważona, a Pan Bóg zatroszczył się o nas, byśmy potem nie mówili: „Wybraliśmy Mszę, a dostaliśmy wysoki mandat”. Ja pierwszy bym tak mówił.

Kim był tajemniczy mężczyzna? Przypadkowym przechodniem? Dobrym człowiekiem? Aniołem? Moim Aniołem Stróżem? Tego nie dowiem się nigdy. Z tyłu głowy mam jednak przeczucie, że w tym wszystkim było za dużo składających się w sensowną całość elementów – decyzja o pójściu na Mszę, uniknięcie wysokiej kary, tajemniczy mężczyzna w garniturze (nie mam pojęcia, dlaczego wszyscy, którzy spotkali anioły, twierdzą, że widzieli je w garniturze).

Kim są Aniołowie? Pulchnymi bobasami ze skrzydłami? A może wojownikami w lśniącej zbroi, depczącymi głowę szatana? Myślę, że bez względu na to, kim są i jak są przedstawiani, znajdują się znacznie bliżej nas i naszych problemów, niż się spodziewamy. Być może dzięki nim uniknęliśmy w naszym życiu już wielu wypadków, cierpień i nieprzyjemności. Szkoda, że tak rzadko o nich pamiętamy.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu DEON.pl | Zdjęcie główne: Anthony Tori / Unsplash

9 komentarzy dotyczących “Na Islandii spotkałem mojego Anioła Stróża

  1. Wow! Świetna historia! Myślę, że po drugiej stronie dowie się Pan czy rzeczywiście był to Pana Anioł Stróż. A kto wie, może będzie jeszcze interweniował? 🙂 bardzo lubię jak można w takich sytuacjach zapytać: „Przypadek? Nie sądzę” :)))

    Polubienie

  2. Pingback: Uważność, czyli sztuka świadomego wypoczywania – Mapa bezdroży

  3. Pingback: Surowy klimat, zielone dachy i zadowoleni ludzie, czyli hygge na Wyspach Owczych – Mapa bezdroży

  4. Piotrze, piękna historia. Cieszę się, że pisana była właśnie Tobie. 💗

    Polubienie

  5. Piękne. Też miałam okazję doświadczyć w bardzo namacalny sposób interwencji mojego Anioła Stróża, i to nie jeden raz… Jedna z takich przygód w czasie podróży była prawie jak kadry wyjęte z filmu. Anegdota jakby wyreżyserowana w najmniejszych szczegółach a jednocześnie zupełnie nieprawdopodobna… Tylko On tak potrafi 😉😇🙏

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s