Anioły chodzą w skórach i jeżdżą na motorach

Przemoc jest okrutna i zawsze bardzo boli. Bez względu na to, czy doświadczamy jej ze strony najbliższych, rówieśników czy przypadkowo spotkanych ludzi.

Fot. mauro paillex / Unsplash / CC0 1.0

Jedną z form przemocy jest zastraszanie w szkołach, którego dokonują uczniowie. To brutalna forma przemocy, ponieważ panuje na nią ciche przyzwolenie i jest zadawana „przez równych – równym”. Jej ofiary cierpią podwójnie; nie dość, że są krzywdzone fizycznie, to traktuje się je jak nieudaczników, którzy nie potrafią się obronić i nie radzą sobie w życiu.

Według Instytutu Badań Edukacyjnych, około dziesięciu procent polskich uczniów jest systematycznie dręczonych, a dwa procenty doświadcza przemocy codziennie. Oznacza to, że wśród dzieci chodzących do szkoły są uczniowie, dla których kojarzy się ona z nieustannym stresem.

Przemoc wśród uczniów to jednak nie tylko polski problem. Niedawno w sieci pojawił się spot jednego z amerykańskich towarzystw ubezpieczeniowych, który zwrócił uwagę na problem przemocy w szkole. Jego przesłanie jest na tyle uniwersalne, że może zainspirować również Polaków.

Historia opowiedziana w filmie wydarzyła się naprawdę. Jej bohaterem jest Phill Mick, chłopiec z Auburn, małego miasteczka w stanie Indiana, który przez lata był dręczony przez „kolegów” ze szkoły. Nazywano go „grubasem” i dokuczano mu, bo pochodził z biednej rodziny. Phill zaczął mieć bóle żołądka i nie chciał chodzić do szkoły. Kiedy sytuacja wydawała się beznadziejna, z pomocą przeszło mu pięćdziesięciu motocyklistów, którzy postanowili eskortować go do szkoły na swoich maszynach. Okazali w ten sposób wsparcie Phillowi i udowodnili jego prześladowcom, że przemoc i zastraszanie są godne potępienia. Ani Phill, ani motocykliści nie spodziewali się, że ich jednorazowa akcja, położy kres przemocy, jakiej doświadczał chłopiec.

Na początku może się wydawać, że historia Philla jest odosobnionym przypadkiem. Gdy jednak się zastanowimy, na pewno przypomnimy sobie konkretne sytuacje z naszego życia, w których byliśmy świadkami znęcania się nad innymi. Być może nawet sami doświadczaliśmy przemocy ze strony rówieśników. Warto dodać, że przemoc to nie tylko zadawanie fizycznego bólu; to również wykluczenie, obmowy, upokarzające przezwiska… Chyba wszyscy się zgodzimy, że z takimi formami przemocy mieliśmy nie raz do czynienia, zwłaszcza w szkole. Dlaczego tak się dzieje?

Z badań przeprowadzonych przez Agatę Komendant-Brodowską wynika, że chociaż przemoc fizyczna dotyka uczniów bez względu na płeć, w bójkach zdecydowanie częściej uczestniczą chłopcy. Znany polski psycholog i psychoterapeuta Wojciech Eichelberger w książce „Zdradzony przez ojca” jako jedną z przyczyn przemocy wskazuje pogłębiający się kryzys wychowania. Autor porusza problem męskiej inicjacji, która była obecna w kulturach pierwotnych, a która obecnie niemal całkowicie zanikła. Pochłonięci pracą ojcowie coraz rzadziej zajmują się wychowaniem synów, zostawiając ich pod skrzydłami nadopiekuńczych matek lub grup rówieśników. Chłopcy są w ten sposób pozbawiani męskich wzorców, wypełniając powstałą „lukę” m.in. różnymi formami przemocy.

Z braku uznanych mistrzów prawdziwej inicjacji ich funkcję przejmują ludzie przypadkowi, przesiąknięci upokorzeniem, nienawiścią i chęcią odwetu. To właśnie przejawia się w mechanizmie ‘fali’ w wojsku, w więzieniach czy w innych środowiskach męskich, wśród marynarzy, żeglarzy, speleologów, w różnych rodzajach „chrztów” czy otrzęsin. Wszystkie te sytuacje sprowadzają się do tego, że niewiele starsi, samozwańczy inicjatorzy znęcają się nad nieco młodszymi od siebie nowicjuszami. Nawet w szkołach czy przedszkolach można obserwować pierwsze zwiastuny znęcania się nad młodszymi.

Sytuacja jest bardzo niepokojąca. Istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli ofierze przemocy nie zostanie w porę okazana pomoc, jeśli nie doświadczy dobroci innych ludzi, nie tylko będzie cierpieć, ale w przyszłości sama przerodzi się w kata. Powstaje w ten sposób samonakręcająca się spirala, która niepowstrzymana może zaszkodzić wielu osobom. Właśnie dlatego to, co zrobili motocykliści z Auburn, jest godne podziwu.

Trzeba przyznać, że widok pięćdziesięciu ubranych w skóry facetów, eskortujących do szkoły Philla, to niezwykły widok. Ich akcja dała do myślenia nie tylko znęcającym się nad chłopcem uczniom; zainspirowała również do stworzenia spotu, który zobaczyło wielu ludzi.

Czego może nas nauczyć postawa motocyklistów z Auburn? Przede wszystkim tego, że nie możemy być obojętni na przemoc. To właśnie brak reakcji najczęściej sprawia, że proces „przekazywania” przemocy na innych trwa i dotyka kolejne osoby. Warto nie bać się okazywać wsparcia. Czasem zwykła rozmowa może dodać sił zranionej osobie. Powiedzenie komuś, zwłaszcza upokarzanemu dziecku, że jest kimś ważnym i wartościowym, może spowodować więcej dobra, niż się wydaje. Szczególnie jeśli zrobi to ktoś, kto może być dla niego autorytetem.

Niestety, taka postawa często wiąże się z ogromnym wysiłkiem, wynikającym z własnych zranień. Być może, zanim zaczniemy służyć innym pomocą, sami będziemy musieli poszukać wsparcia i zmierzyć się z przeszłością. Bez wątpienia warto to zrobić. Pomożemy w ten sposób nie tylko innym, ale również sobie. Jeśli my nie przerwiemy ogniwa w łańcuchu przemocy zniewalającym tak wiele osób, nie zrobi tego nikt inny.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu DEON.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s