Wróć do Boga. Dzięki Niemu znajdziesz życie

Mając syna, zacząłem lepiej rozumieć, co dzieje się w sercu ojca, kiedy patrzy na swoje dziecko i myśli o nim – o ojcostwie, uwielbieniu i Bożej miłości do człowieka opowiada Mate.O.

Fot. Archiwum Mateusza Otremby

 

Piotr Kosiarski: Projekt Mate.O / TU to skrót od hasła „Totalne uwielbienie”. Tak nazywał się również Twój pierwszy album, wydany w 1998 roku. Dlaczego postanowiłeś wrócić do korzeni?

Mateusz Otremba: Moim prawdziwym korzeniem jest Jezus Chrystus i do Niego staram się powracać codziennie; w muzycznym sensie wróciłem do korzeni, ponieważ moje pierwsze płyty były dedykowane bezpośrednio Chrystusowi. Stąd ich wychwalający i tzw. uwielbieniowy charakter.

Po „Pieśniach naszych Ojców”, moim przedostatnim albumie, stwierdziłem, że trzeba iść za ciosem i w sposób współczesny wyrazić to, co wielu autorów opisywało przez setki lat – Osobę i dzieło Jezusa Chrystusa. W tym sensie mój nowy album jest rzeczywiście powrotem do korzeni; wypływa z zachwytu, dziękczynienia i uwielbienia Chrystusa.

Większość utworów napisałeś sam. Skąd czerpałeś natchnienie?

Chociaż teksty tych piosenek mocno łączą się z moją osobistą relacją z Bogiem, w większości oparłem je na fragmentach Pisma Świętego. Słowo Boże jest ostatecznym autorytetem dla mojego życia i mojej wiary. To, co przeżywam, odnoszę do konkretnych fragmentów Pisma Świętego. Stąd moje inspiracje.

Dlaczego „Totalne uwielbienie”?

Totalne, czyli kompletne, całościowe. Ono pochłania całego człowieka, jego postawę, wyraz artystyczny, ekspresję, słowa. Jako ludzie zostaliśmy stworzeni przez Boga i dla Boga; należymy do Niego w całości. Na każdym poziomie życia i egzystencji jesteśmy zjednoczeni z Bogiem i Jemu poddani. Uwielbienie to życie skoncentrowane na Bogu. Jest to możliwe dla każdego, kto powrócił do relacji z Bogiem dzięki Chrystusowi. To zapowiadali prorocy i o tym czytamy w Ewangeliach.

Sporo śpiewasz i mówisz o uwielbieniu.

Bo zostaliśmy do tego stworzeni. Jesteśmy homo adorans, ludźmi wychwalającymi. W uwielbieniu chodzi o doświadczenie, które zaczyna się w sercu człowieka, w jego myślach, w duchu, a następnie rezonuje na zewnątrz. Dlatego powinno być ono wyrażone w czynach.

Nie chodzi o uwielbienie samo w sobie. Chodzi o Boga. Oddawanie chwały Bogu to nie tylko chodzenie na spotkania uwielbieniowe. To pełna komunia, pełne oddanie i przylgnięcie do Boga całym swoim sercem. To zwrócenie całej uwagi na Jezusa i wychwalanie Go za to, kim On jest. Tego nie można wyrazić tylko ustami; trzeba to robić całym swoim jestestwem.

Co się dzieje, gdy zamiast myśleć o sobie, zaczynamy myśleć o Bogu?

Prawda jest taka, że gdy zwracamy uwagę na Boga, zmienia się cała optyka na siebie i na świat.

Jak to wpływa na Twoją codzienność?

Jeżeli Bóg jest w centrum, ma to dla mnie konkretne znaczenie. Gdy przestaję się koncentrować na sobie, moich pożądliwościach, emocjach, zachciankach i patrzę na Boga, zmienia się całkowicie moje życie; wiem, że idąc za Jego słowami, słuchając Jego woli, dojdę tam, gdzie mam dojść. Nie może być inaczej, bo Bóg jest wierny, nigdy nie zawodzi i nigdy się nie myli. On mnie nigdy nie opuści; wierzę w każde Jego Słowo zapisane w Piśmie Świętym. Dzięki pomocy Ducha Świętego mogę je zrozumieć i odnieść do mojego życia, do mojej codzienności.

Jaki jest Bóg, w którego wierzysz?

W Liście do Rzymian jest napisane, że „zapłatą za grzechy jest śmierć”. Zgrzeszył każdy z nas. Bóg bogaty w miłosierdzie posłał Chrystusa, aby nikt z nas nie musiał umierać, a każdy grzech został na Niego zrzucony. Chrystus po trzech dniach zmartwychwstał do życia, zwyciężając śmierć, aby każdy, kto Mu zaufał, zawierzył, mógł również z Nim zmartwychwstać.

Dzięki Jezusowi Chrystusowi poznajemy Boga miłosiernego, nieskorego do gniewu, i hojnego w przebaczaniu. On jest miłością, gdyż sam pokazał, jaka ona jest.

Takie jest życie z Chrystusem, pełne zaufania, posłuszeństwa i pełni Jego mocy.

Zawsze miałeś ochotę uwielbiać Boga?

Było wiele momentów, w których byłem pyszny, liczyłem na siebie, a w mojej głowie pojawiała się myśl: „Spokojnie, idziesz do przodu”. Gdyby to zależało ode mnie, to relacja między Bogiem a mną pewnie by się rozpadła. Zawodziłem Chrystusa, lekceważyłem Go, byłem nieposłuszny, niewdzięczny, a On ani razu nie odwrócił się ode mnie. Zawsze był wierny. Dziś wiem, że bez Niego byłbym po prostu zerem, a dzięki Niemu jestem ukochanym synem.

W jednym z utworów zwracasz się do Boga słowami: „Bożej chwały blask zapaliłeś w nas, rozświetliłeś Jego obraz. Wszystkie dzieła Twe zachowujesz w nas, mocą swojego Słowa”.

To nawiązanie do rzeczywistości, które stało się naszym udziałem dzięki Chrystusowi. Gdy Jezus przyszedł na świat, doświadczyliśmy Bożej chwały, mocy, przebaczenia i miłości, która leczy serca i przychodzi do naszego życia, niszcząc wszelkie kłamstwo. Doświadczyliśmy tego, jaki Bóg jest, i tęsknimy za tym, bo pełni Jego panowania doświadczymy dopiero, kiedy będziemy już poza naszym ciałem, razem z Nim w wiecznej chwale. Tam zmierzamy, to jest nasz dom.

To będzie totalne uwielbienie?

Tak. W niebie będzie permanentny zachwyt i wdzięczność.

Cofnijmy się w czasie. W jednym z albumów poświęciłeś sporo miejsca ojcowskiej miłości Boga do człowieka. Sam jesteś ojcem dwóch synów. Dlaczego to dla Ciebie ważny temat?

Bo w taki sposób Jezus przedstawił Boga swoim uczniom. Ich obraz Stwórcy był bardzo mocno związany z tradycją; widzieli w Nim przede wszystkim potężnego, wszechobecnego i wszechogarniającego władcę nieba i ziemi. A co robi Jezus? Przychodzi i daje nam do zrozumienia, że ten sam Bóg może być również naszym Ojcem. Kiedy uczniowie zapytali Jezusa, jak mają się do Niego zwracać, odpowiedział: „Ojcze, Abba, Tatusiu, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje…”.

Jakie to ma dla nas znaczenie?

Jeśli Bóg jest naszym Ojcem, naszym Tatą, to my jesteśmy Jego synami. Nie niewolnikami, kuzynami, ale synami!

Niestety, wielu ludzi patrzy na Boga przez zniekształcony, wykrzywiony obraz ziemskiego ojca, często nieobecnego, surowego mężczyzny. Jak oni mają uwierzyć w to, że Bóg jest inny?

Niech spojrzą na Chrystusa, bo On pokazał nam ojcowskie serce Boga. Możemy o tym przeczytać w Piśmie Świętym. List do Efezjan mówi, że Bóg „przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa”. On chciał, abyśmy się stali Jego dziećmi; było to możliwe dzięki temu, co Jezus dla nas uczynił. Jeśli ktoś ma problem z fałszywym obrazem Boga, niech przestanie słuchać ludzi, otworzy Pismo Święte i woła na cały głos: „Boże, daj mi poznać siebie tak, jak ludzie, których mijałeś na ulicach Jerozolimy”.

W Chrystusie mamy odpuszczenie wszystkich naszych grzechów. To wspaniała wiadomość dla tych, którzy czują się pogubieni, słabi, osieroceni albo myślą, że są samowystarczalni i złapali Pana Boga za nogi. Konsekwencją przyjęcia przebaczenia lub inaczej mówiąc ułaskawienia jest nowe życie; można powiedzieć nowe narodzenie do życia w duchowym wymiarze więzi z Bogiem.

„Usiądź przy mnie” to chyba najbardziej osobista piosenka o miłości między ojcem i synem, Bogiem i człowiekiem, jaką słyszałem. Skąd czerpałeś natchnienie?

Ten utwór napisałem dla mojego młodszego syna – Wincentego. Pierwsza zwrotka mówi rzeczywiście o bliskim, tęskniącym ojcu. Druga odnosi się do rzeczywistości niebiańsko-ziemskiej.

Mając syna, zacząłem lepiej rozumieć, co dzieje się w sercu ojca, kiedy patrzy na swoje dziecko i myśli o nim. Dzięki temu doświadczeniu mogłem lepiej poznać Serce niebieskiego Ojca. Co On myśli o mnie, co czuje, gdy do mnie mówi…

Chcę tutaj powiedzieć o czymś bardzo dla mnie ważnym, o czym mówi zarówno Pismo Święte, jak i moje osobiste doświadczenie; w Bogu nigdy nie ma oskarżenia, potępienia, żadnego wyrzutu. Jest za to Jego silna, mocna ojcowska dłoń, która mnie ochrania i prowadzi. Gdy patrzę na Boga Ojca, widzę Jego potężny autorytet, któremu nikt nie podskoczy, żaden z moich wrogów; ale widzę również ogrom Jego wszechogarniającej miłości, dobroci i bliskości. Dlatego piszę o Nim piosenki.

Kiedy muzyka staje się modlitwą?

Modlitwa powinna rodzić się w sercu; nie może ograniczać się do powinności związanej z wypowiadaniem słów nie mających dla nas większego znaczenia. Modlitwa powinna być podstawowym pragnieniem człowieka do komunikowania się z Bogiem.

Co czujesz, kiedy Twoimi piosenkami modlą się ludzie w całej Polsce?

Gdy moje osobiste doświadczenie Boga staje się modlitwą innych, kiedy widzę, że Pan Bóg pociąga innych ludzi do siebie, ogarnia mnie wielka radość!

Jedna rzecz jest dla mnie pewna; Bóg widzi każdą i każdego z nas w miejscu, w którym jesteśmy. Jeśli jesteś pobity, zdruzgotany, zgorszony, wkurzony na Boga, zostaw innych ludzi, spójrz na Chrystusa, posłuchaj Jego słów, otwórz Ewangelie i wróć do Niego. Dzięki Niemu znajdziesz życie. Prawdziwe życie.

***

Mateusz Otremba | Mate.O – kompozytor, autor tekstów, wokalista i fotograf. Debiutował na scenie muzycznej w 1997 roku. Od tamtej pory nagrał siedem autorskich albumów, w tym najnowszy Mate.O / TOTALNE UWIELBIENIE. Jest również znany z wieloletniej współpracy jako wokalista i autor piosenek z zespołami: TGD oraz New life’m

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu DEON.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s